Żydzi przybywali do większych miast w Rzeczpospolitej głównie z Niemiec Czech i Hiszpanii. Polskę zwali Polin, co oznacza „tu spocznij”. Jak pisze Majer Bałaban: „trwałość gruntu pod stopami – wygnaniec z Pragi czy Norymbergii nie boi się, że go jutro ponownie wypędzą [z Polski] – stwarza pewność siebie, a wzmagający się dobrobyt i wpływ renesansu podnoszą stopę życia”. Żydzi trudnili się zarówno swoją domeną – handlem, jak i rzemiosłem, a pochodząca z Włoch i Hiszpanii inteligencja zajmowała się medycyną, dzierżawą, a nawet administracją skarbową. Funkcję podskarbiego litewskiego pełnił Abraham Ezofowicz, a jego brat Michał był generalnym poborcą podatkowym na Litwie. W 1525r. Zygmunt I nadał mu szlachectwo, nie wymagając zmiany wyznania.

Polacy i Żydzi niegdyś umieli się dogadać?

Gminy izraelskie rozkwitały pod protekcją polskich władców, a Żydzi korzystali ze swobody wyznaniowej. Wdawali się nawet w polemiki z chrześcijanami, jak np. Jakub z Bełżyc przeciw arianom. Jednak największą spuściznę zostawił po sobie Izaak Trok, autor „Twierdzy wiary”, która została przetłumaczona na wiele języków, a w dobie oświecenia stała się podstawą do ateistycznych założeń Woltera.

Nie można jednak stwierdzić, że Polska zawsze była ostoją tolerancji dla wyznawców judaizmu. W połowie XVII, podczas powstania, Kozacy dopuszczali się mordów na judaistach. Oskarżano ich o wyzysk ekonomiczny i mordy rytualne. Zapewne znacznie przesadzona liczba zabitych Żydów w tym czasie to 100000.

Ani bulle papieży Innocentego IV i Pawła III, ani kroki podejmowane przez monarchów polskich: Aleksandra, Zygmunta Augusta i Stefana Batorego, nie mogły powstrzymać opowieści ludności. Mówiono, że Żydzi porywają dzieci, odtwarzając na nich mękę Chrystusa. Twierdzono, że uderzają w hostię młotkami, a do obrządków potrzebują 120 kwart krwi niewinnych chłopców ( „Złość żydowska przeciw Bogu i bliźniemu” ks. Gaudenty Pikulski 1758r. ). Taki obraz Izraelitów podtrzymywała sztuka i literatura, np. „Żydowskie okrucieństwa” ks. Przecława Mojewskiego albo cykl sześciu obrazów naściennych Ch. De Prevota zatytułowanych „Mordy rytualne”.

Mimo wprowadzenia już w 1505r. kary śmierci za niesłuszne oskarżenie o rzekome zbrodnie Żydów oraz potwierdzenia tego prawa przez następnych władców Rzeczypospolitej, zabobony te przetrwały do XX w., kiedy to objawiły się w postaci antysemityzmu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here